Konfesjonał akademicki

konfesjonal1

Są sprawy których sami nie rozwiążemy.

Są ciężary, których sami nie udźwigniemy.

Są przeszkody, których sami nie pokonamy.

Są grzechy, z którymi dalej już nie pójdziemy.

Konfesjonał akademicki

poniedziałki i piątki od 17:30

Kontakt

Kontakt w sprawach duszpasterskich:
Ks Arkadiusz Witkowski

 


DA Laboratorium Wiary

przy parafii Miłosierdzia Bożego

Sosnowiec ul. Jagiellońska 2

Jesteś tutaj:
Start > Czytelnia > Artykuły > Rozmowa z ks. Arkadiuszem Witkowskim
Rozmowa z ks. Arkadiuszem Witkowskim
03 lipca 2015

Właśnie zakończył pierwszy rok pracy jako duszpasterz akademicki w parafii św. Tomasza Sosnowcu i przygotowuje się do pełnienia kolejny raz funkcji pielgrzymkowego kaznodziei. Zapraszamy do lektury wywiadu z ks. Arkadiuszem Witkowskim.

Mamy w Sosnowcu wierzących studentów, którzy czują potrzebę korzystania z duszpasterstwa akademickiego?

Studenci to środowisko pełne różnorodnych postaci, bardzo barwne i niełatwe do zaszufladkowania. W kwestii ich podejścia do tematu wiary i Kościoła nie wygląda to zewnętrznie może najlepiej, ale jestem przekonany, że mają w sobie ogromne pokłady ideałów, wśród których tli się także pragnienie doświadczenia Boga. Na Mszach św. akademickich, odprawianych w kościele św. Tomasza w każdą niedzielę o g. 19, jest ich sporo, znacznie mniej włącza się w bieżące działania duszpasterstwa. W kolejnym roku moich działań chciałbym jeszcze bardziej dotrzeć do tych, którzy do działań duszpasterstwa, albo w ogóle do Kościoła nie są przekonani.

Jakimi działaniami zamierza Ksiądz to osiągnąć?

Chciałbym skorzystać z wzorców duszpasterstwa dla studentów Wydziału Farmacji ŚUM, które przy parafii Miłosierdzia Bożego prowadził ks. Pielka. Pierwszym pomysłem, zgłaszanym także przez studentów, jest organizowanie spotkań z ciekawymi ludźmi. Jako jedno z pierwszych na pewno będzie spotkanie z egzorcystą, ponieważ temat zniewoleń i duchowej walki jest niezwykle interesujący, pytań jest mnóstwo, a ja nie zawsze mam w rękawie odpowiedź. Podstawą jest też wyjście do akademików i stworzenie także tam przestrzeni do katechizacji. Powieszony plakat duszpasterstwa czy informacja na stronie w internecie to nie wszystko – czasem lepiej usłyszeć zaproszenie od drugiego człowieka. Oni nie zawsze znajdą drogę do Kościoła – dobrze, jeśli Kościół znajdzie drogę do nich. Śp. Bp Adam Śmigielski powiedział kiedyś, gdy byłem jeszcze klerykiem, że w przyszłości duszpasterstwo nie może czekać w świątyni, kaplicy czy salce parafialnej, ale powinno wyjść tam, gdzie są ludzie. Bez względu na to, czy ludzie czekają na Ewangelię w galerii handlowej, na placu miasta, czy w akademiku.

Bardzo pozytywną rzeczą, która pojawiła się ostatnio w ramach Mszy św. o g. 19 jest zespół akademicki, który został założony przez organistę parafii św. Tomasza, Piotra Pilawskiego. W każdą niedzielę ubogaca on liturgię swoim śpiewem. Jeśli młodzi ludzie, którzy przychodzą na tę Msze św., będą chcieli zasilić jego szeregi – zespół stale się rozrasta i jest otwarty dla wszystkich. Ludzie bardzo doceniają ich śpiew. Często bywa tak, że ksiądz ledwie wejdzie do zakrystii po zakończeniu liturgii i świątynia zaczyna pustoszeć. Od kiedy na Mszy akademickiej śpiewa zespół „Ti voglio bene" ludzie zostają, by ich do końca wysłuchać, a potem trwają jeszcze w rozmodleniu. To niebywały i ogromny wpływ na piękno tej liturgii i sposób jej przeżywania przez jej uczestników.

Duszpasterstwo Akademickie to nie tylko Msza św., ale także spotkania, wyjazdy, a przede wszystkim stała gotowość do rozmowy i pomocy, dyżury w konfesjonale...

Duszpasterstwo ma trzy wymiary – pierwszy to "masowy" – Msza św. ze Słowem Bożym skierowanym do studentów i środowiska akademickiego. Drugim wymiarem są spotkania mniejszej grupy zainteresowanych, które odbywają się w niedzielę, po Mszy św. wieczornej. Otwarte są dla wszystkich – także tych po studiach, ale póki co przychodzi na nie ok. 10 osób, spotykamy się w moim mieszkaniu na plebanii. To grupka, która powoli się rozrasta, systematycznie wydłużają się też nasze spotkania, które dawniej kończyły się ok. 21, a teraz regularnie przeciągają się do 22. Potem studenci wychodzą, zamykam za nimi drzwi, a oni dalej stoją i planują dalsze działania, bo chcą być razem i chcą celebrować wspólnotę, chcą się sobą dzielić. Czy tego chcę, czy nie, duszpasterz akademicki jest osobą, która jednak powinna kłaść się spać późno. Chętni są także na wspólne wyjazdy – Lednica, weekendy w górach. Kiedy pierwszy raz pojechaliśmy w okolice Zawoi miałem wrażenie, że pojechała tam grupa ludzi, a wróciła już ekipa, zgrana ze sobą paczka. Im takich wyjazdów będzie więcej, tym lepiej, zwłaszcza, że zdjęcia zamieszczane na stronie zachęcają innych.

Kolejnym wymiarem są rozmowy indywidualne i spowiedzi, w których widać bardzo często dramat samotności tych ludzi. Wieczorne dyżury w konfesjonale mam w czwartki i piątki. Na stronie www.da.sosnowiec.pl można znaleźć także mojego maila, namiary są podane na plakatach duszpasterstwa, zawsze można się także umówić na indywidualne spotkanie podchodząc po Mszy św. W rozmowach formacyjnych młodzi najczęściej chcą podstaw: sakramenty, modlitwa, wiara, dawanie świadectwa w swoim środowisku – bardzo dobrą odpowiedzią są zagadnienia z programu przygotowań do ŚDM 2016 "Serce 2.0".

Wspominał już Ksiądz o drugim sosnowieckim duszpasterstwie akademickim – na ul. Jagiellońskiej. Jak podsumuje Ksiądz roczną współpracę z ks. Pielką i jak postrzega Ksiądz nominację na jego następcę ks. Piotra Madeji?

Przez ostatni rok sosnowieckie DA miały dwa płuca – duże na Jagiellońskiej i małe na Pogoni. Pomagaliśmy sobie w ramach rekolekcji adwentowych i wielkopostnych. Czeka nas teraz wspólna pielgrzymka akademicka i organizacja grupy biało-czerwonej. A z ks. Madeją spotkałem się w Seminarium podczas dnia skupienia – uważam, że będzie to właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Podobnie jak w ubiegłym roku będzie Ksiądz także kaznodzieją podczas pielgrzymki olkuskiej, którą przemierza Ksiądz z grupą złotą...

Dyrektor Pielgrzymki, ks. Marek Bigaj, uznał, że znów mogę być pomocny i cieszę się, że ta propozycja padła. Poza codziennymi rozważaniami będę też przygotowywał materiały z pomocami duchowymi dla księży i pielgrzymów. Na pewno będę mówił więcej o Matce Bożej, na co zwrócono mi uwagę. Na każdy dzień opracowany został temat z pytaniami, na które mamy wypracować odpowiedź. Głoszenie homilii młodemu słuchaczowi powinno skupiać się na spełnieniu pragnienia młodego serca, by spotkać i poznać Jezusa, a także by odpowiadać na pytania, które w takim człowieku się rodzą – takie porady zawiera adhortacja Benedykta XVI o Słowie Bożym. Wzorami kaznodziejstwa są dla mnie ks. bp Grzegorz Ryś oraz o. Adam Szustak. Ich konferencje i homilie poza tym, że interesujące, mocno opierają się na Biblii i przebija z nich zachwyt wiarą.

Dlaczego został Ksiądz kapłanem?

Bo Pan Bóg tego chciał. Poza tym postawił na mojej drodze ludzi, którzy byli dla mnie jasnymi drogowskazami. Historia niejednego powołania jest tematem na ciekawą książkę. Pochodzę z północy Polski i jakkolwiek to dzisiaj nie brzmi – spędzałem co roku wakacje w Sosnowcu u mojej Mamy Chrzestnej. To była osoba, która mnie mocno ukształtowała. Pracowała w szkole i tam spotykając księży podpytywała ich, jak jest w seminarium, jak rozpoznawać w sobie powołanie. Potem opowiadała to mnie. Oto jak bardzo ważne potrafi być to, jak my księża dzisiaj o seminarium mówimy, bo nasze opowiadanie dla kogoś może być ważną wskazówką i pomocą w wyborze swojej drogi. Wyboru tej drogi dokonałem jednak sam, nikt mi niczego nie narzucał, nie sugerował. W sercu było ogromne pragnienie bycia kapłanem, i ta iskra z każdym dniem była rozdmuchiwana przez Ducha do rozmiaru płomienia, którego już się zagasić nie da.

W tym tygodniu maturzyści odebrali świadectwa dojrzałości. Pewnie wielu waha się jaką drogą pójść. Jaka byłaby Księdza rada dla rozważających, czy Bóg rzeczywiście ich powołuje?

Największym błędem po maturach jest oglądanie się na innych. Wiele osób po roku czy dwóch musiało zmienić studia, bo poszło razem z koleżankami czy kolegami. Powinniśmy myśleć o tym, co czujemy we własnym sercu. Jeżeli człowiek czuje głód przydania się Panu Bogu i zrobienia dla Niego małej, skromnej roboty, niech nie waha się podążyć za tym pragnieniem. Wstąpienie do Seminarium nigdy nie oznacza ostatecznej decyzji, ale szansę najpełniejszej weryfikacji pragnień. Jak powiedział Liebert "Raz dokonawszy wyboru, codziennie wybierać muszę".

ROZMAWIAŁ: JAROSŁAW CISZEK

zródło: www.diecezja.sosnowiec.pl