Konfesjonał akademicki

konfesjonal1

Są sprawy których sami nie rozwiążemy.

Są ciężary, których sami nie udźwigniemy.

Są przeszkody, których sami nie pokonamy.

Są grzechy, z którymi dalej już nie pójdziemy.

Konfesjonał akademicki

Środa od 18:00

Kontakt

Kontakt w sprawach duszpasterskich:
ks. Sławomir Woźniak

 


DA Laboratorium Wiary

przy parafii Miłosierdzia Bożego

Sosnowiec ul. Jagiellońska 2

Jesteś tutaj:
Start > Studnia Jakubowa > Kurs medytacji chrześcijańskiej ? zakończenie
Kurs medytacji chrześcijańskiej ? zakończenie
Nowości - Studnia Jakubowa

Spotkanie XIV

Medytacja fragmentu Ewangelii: Uroczystość weselna w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-12)

 

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: ?Nie mają już wina?. Jezus Jej odpowiedział: ?Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: ?Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie?. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: ?Napełnijcie stągwie wodą!? I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: ?Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!? Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem ? nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli ? przywołał pana młodego i powiedział do niego: ?Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory?. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.  Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.  (J 2, 1-12)


Radosne odgłosy skrzypiec rozlegają się po okolicy małej miejscowości późnym popołudniem. Słychać muzykę, która w specyficznych niuansach brzmień niesie żar ducha, rytm tętniącego życia, poryw duszy i ciała. Ta muzyka ma smak. Wydobywa się w promieniach jeszcze gorącego słońca. Niesiona wiatrem wpada w ucho i przyciąga do swego źródła. Przybliżamy się do niewielkiego domu. Muzyka staje się coraz głośniejsza. Oko zauważa przed domem weselne dekoracje. Na ulicy resztki rozlanej ze stągwi wody, w której wchodzący do domu goście obmyli swoje stopy i ręce. W środku wszystkie izby zajęte przez roześmianych gości. Najdobitniej słychać skrzypce. Kapela gra, jakby ogień z iskrami rozbiegał się po domu.

W centrum zainteresowania ? para młoda. Młodzi przysiadają się do gości to tu, to tam. Czasem zatańczą. W powietrzu unosi się zapach ziół, owoców, potraw i przypraw. Słudzy właśnie roznoszą pieczeń pachnącą czosnkiem. Wszędzie roześmiani goście. Jedni się śmieją, opowiadając jeden przez drugiego. Inni tańczą. Mężczyźni wzięli się za ramiona i tańczą raz w szeregu, raz w kręgu. Klaszczą, przytupują, obracają się w koło. Tu kobiety coś śpiewają. Tam ktoś wykrzykuje radosne okrzyki w stronę młodej pary. Stukają się pucharami pełnymi wina. Wypijają je po trochu popijając wodą. Zapach tego wina rozchodzi się po izbach jak dźwięki pełnej życia muzyki.

Na to wesele została zaproszona Matka Jezusa. Była ważną osobą dla pary młodej. Na wesele zaproszono również Jezusa wraz z uczniami. Właśnie ich zebrał, jak to zwykli robić mistrzowie. Przyszli wszyscy. Radość pomnożyła się jeszcze bardziej. Jezus zasiadał za stołem, opowiadał, śmiał się z gośćmi i parą młodych. Tańczył, grał na bębenkach, klaskał i swym pięknym uśmiechem obdarowywał wszystkich dookoła. Dołączali się do Niego inni i wtapiali się w rytm tryskających radością i życiem ludowych melodii. Wino hojnie rozlewano do pucharów, a jego szlachetny zapach przenikał uśmiechy i pełne radości twarze.

Jezus uważnie spoglądał na te twarze. Błyszczały Jego ciemne oczy. Im bardziej przyglądał się gościom weselnym, przyjaciołom, szczęśliwej parze młodej, tym bardziej płonęły Jego oczy przyciągającym żarem. Czekał na tę chwilę, by zasiąść z ludźmi za stołem. By cieszyć się ich szczęściem. Czekał długo, jakieś cztery i pół miliarda lat ? zanim świat powstał. Zanim świat powstał. On wybrał nas ? przed założeniem świata? (por. Ef 1, 4). Teraz przyszedł na świat, by powiedzieć nam, żyjącym w ludzkim ciele, że Ojciec jest Miłością. Jego Matka, Maryja, zgodziła się dać mu ciało, nasze ludzkie ciało. Od pierwszych momentów życia każdą komórką swego ciała wyczuwał Jej myśli, niepokoje, wszystkie Jej uczucia. Znali się bardzo dobrze. I oto teraz dzięki Niej, może z ludźmi zasiąść za stołem. Przyszedł, by z człowiekiem wypić lampkę wina?

W pewnym momencie Maryja zauważa niepokój wśród usługujących. Nie dała po sobie znać, że zauważyła coś, co zwróciłoby uwagę gości tak na Nią, jak i na służbę. Dyskretnie dała znak Jezusowi, że gospodarze nie mają już wina. To grozi skandalem. Nigdy już chyba, ta para młoda i jej rodziny nie pozbyli się opinii: to ta rodzina, gdzie na weselu zabrakło wina. Jezus z równą dyskrecją odpowiedział Jej, że Jego godzina jeszcze nie nadeszła. Nie chciał na początku swojej działalności ujawnić się, że jest Synem Bożym.

Swoją ważną misję będzie potwierdzać cudami, ale nie teraz, podczas wesela. Gdyby goście weselni zauważyli, że Jezus robi ?cuda od ręki?, wesele mogłoby się przerodzić w cyrk, gdzie już nie goście weselni a zwykli gapie wołaliby: ?Pokaż pan coś jeszcze!? Do takiego skandalu nie można doprowadzić. ?Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie? ? powiedziała Matka Maryja do sług. Jezus kazał nalać wody do stągwi, które puste stały przed domem. Słudzy napełnili stągwie wodą. Potem kazał im zaczerpnąć z nich i zanieść staroście weselnemu. Tylko słudzy wiedzieli, że woda przemieniła się w wino. Starosta spróbował tego wina i powiedział: ?Każdy podaje najpierw dobre wino, a gdy się napiją, gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż dotąd.?

Jezus nie zabiera nam, ani nie umniejsza tego, co szlachetne. Nie umniejsza radości ludzkiego życia i szczęścia. Właśnie przybył, by pomnożyć naszą radość. By cieszyć się życiem, które otrzymaliśmy. By w ludzkim ciele doświadczyć, jak to jest być człowiekiem?

Kim byłeś w tej medytacji? Byłeś jedną z postaci wydarzenia? Może to Ty byłeś w tej scenie kimś, na kogo Jezus skierował wzrok, powiedział coś tylko dla Ciebie? Chciałeś Mu coś przekazać? Co utkwiło Ci w tym wydarzeniu najbardziej? Jeśli spotkałeś się w tej medytacji z Jezusem, to wiedz, że to spotkanie nastąpiło teraz, w tej chwili, w chwili Twojej medytacji. Coś zostało Ci przekazane teraz i tylko dla Ciebie.

 

Ćwiczenie: Przemedytuj jutrzejszy fragment Ewangelii: Mt 11, 25-30 (?Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście??)

 

Kończymy nasze krótkie rozważania o medytacji. Rozumiem, że mogą być niewystarczające. To, bowiem początek czegoś, co staje się nie tylko przygodą, ale także ogromną częścią życia. Wszystkim dziękuję za spędzony czas, proszę również o uwagi, pytania, spostrzeżenia. Jeżeli zaistnieje taka potrzeba, wypowiem się, w miarę moich możliwości, w kolejnych rozważaniach. Szczęść Boże!

 

Pomocna literatura o medytacji:

John Main OSB, Medytacja chrześcijańska ? głód głębi serca, Wydawnictwo WAM, Kraków 2009

Laurence Freeman OSB, Medytacja chrześcijańska. Twoja codzienna praktyka, Wydawnictwo Homini, Kraków 2006

Hans Urs von Balthasar, Medytacja chrześcijańska, Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2004

Baastian Baan, Drogi do medytacji chrześcijańskiej, Konstancin-Jeziorna, Wydawnictwo Tęcza 2001

O. Jan Bereza OSB, Myśli codziennego życia, Wydawnictwo św. Wojciecha, Poznań 2007

 

 

O. Jan Paweł Konobrodzki, benedyktyn z Tyńca

W razie pytań zapraszam do kontaktu:  Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Zródło: http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/{jcomments on}