Konfesjonał akademicki

konfesjonal1

Są sprawy których sami nie rozwiążemy.

Są ciężary, których sami nie udźwigniemy.

Są przeszkody, których sami nie pokonamy.

Są grzechy, z którymi dalej już nie pójdziemy.

Konfesjonał akademicki

poniedziałki i piątki od 17:30

Kontakt

Kontakt w sprawach duszpasterskich:
Ks Arkadiusz Witkowski

 


DA Laboratorium Wiary

przy parafii Miłosierdzia Bożego

Sosnowiec ul. Jagiellońska 2

Jesteś tutaj:
Start > Studnia Jakubowa > Pełnia miłowania
Pełnia miłowania
Z Komentarza św. Augustyna, biskupa, do Ewangelii św. Jana

Pełnię miłowania, jakim się mamy wzajemnie miłować, Pan określił słowami:

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

Wniosek, który z tych słów wypływa, podaje w swoim liście święty Jan ewangelista:

„Chrystus oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci”.

To znaczy miłować się wzajemnie tak, jak nas umiłował Pan, który oddał za nas swoje życie. Czytamy w Księdze Przysłów:

„Gdy z możnym zasiądziesz do stołu, pilnie uważaj, co masz przed sobą; podobnie uczyń i ty, wiedząc, że masz przygotować to samo”.

Jakiż to stół możnego? Czyż nie ten właśnie, przy którym pożywamy Ciało i Krew Tego, który oddał swe życie za nas? A co znaczy zasiąść przy tym stole, jeśli nie to, że należy się zbliżać do niego w pokorze? A zwracać pilną uwagę na to, co się ma przed sobą, oznacza rozważanie tak wielkiej łaski. Postąpić zaś podobnie i przygotować to samo, znaczy, jak już mówiłem, że tak jak Chrystus oddał za nas swe życie, tak i my mamy oddawać swoje życie za braci. Tak bowiem powiedział Piotr Apostoł: „Chrystus cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za nim Jego śladami”. Na tym właśnie polega przygotowanie tego samego. Tak postąpili męczennicy płonący miłością do Niego. Jeżeli mamy czcić ich pamięć i jeśli przystępujemy do stołu Pańskiego, aby tak jak oni nasycić się tym, co przed nami postawiono, trzeba nam przygotować to, co i oni przygotowali.

Przy stole Pańskim nie modlimy się za męczenników oraz innych spoczywających już w pokoju, lecz raczej błagamy, aby oni wyjednali nam siłę pójścia ich śladami. Oni dopełnili przykazania tej miłości, od której nie ma większej, wedle słów samego Pana. Albowiem okazali swoim braciom Jo świadectwo miłości, które przyjęli u stołu Pańskiego.

Nie wynika jednak z tego, byśmy mogli mniemać, że dorównamy Chrystusowi Panu, jeśli dla Jego istnienia posuniemy się aż do przelania naszej krwi męczeńskiej. On miał moc oddać swe życie i znów je odzyskać, lecz przedłużenie naszego życia nie leży w naszej mocy, a umrzeć musimy, choćbyśmy nawet nie chcieli tego. On, umierając, swoją śmiercią zniweczył śmierć naszą; my zaś w Jego śmierci zostajemy od niej uwolnieni. Jego ciało nie ulegnie skażeniu, a nasze rozpadnie się, lecz przy końcu świata, za Jego sprawą, powstanie nieskażone. On nas nie potrzebował, aby nas zbawić, ale my bez Niego nic uczynić nie możemy. On dla nas, latorośli, jest winnym krzewem, a my poza Nim nie możemy mieć życia.

Wreszcie, nawet jeśli bracia mogą umierać za braci, to jednak krew męczennika nie przynosi im odpuszczenia grzechów, a tego właśnie dokonał Pan. Nie możemy powtórzyć tego czynu, lecz za taką łaskę należy się nasze dziękczynienie. A męczennicy, którzy przelali swoją krew za braci, dali to, co sami otrzymali ze stołu Pańskiego. A więc miłujmy się wzajemnie, jak Chrystus nas umiłował i wydał za nas siebie samego.

________

* Traktat 84, 1-2.

{jcomments on} Tekst udostępniony dzięki uprzejmości serwisu

Internetowa Liturgia Godzin

źródło: www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po